portret biskupa Tomickiego
Epoka: Nowożytność - Renesans polski
Czas powstania: ok. 1530,
Lokalizacja: klasztor franciszkanów w Krakowie, fot. z archiwum fotograficznego klasztoru franciszkanów w Krakowie
tempera na drewnie / pracował na zlecenie klasztoru cystersów w podkrakowskiej Mogile, został przyjęty na dwór kanclerza wielkiego koronnego Krzysztofa Szydłowieckiego, z którym udawał się w licznego podróże (był w Budzie, stolicy Węgier, na dworze Władysława Jagiellończyka, w Wiedniu i być może w innych krajach na południe od Polski, z pewnością nigdy nie odwiedził Włoch, co potwierdza lokalny, krakowski koloryt jego malarstwa) miał warsztatu, mógł tworzyć zarówno miniatury, jak i malowidła ścienne oraz obrazy tablicowe do grona zleceniodawców dołączył biskup Piotr Tomicki, znany miłośnik sztuki renesansowej, patron rzeźbiarzy włoskich w Polsce oraz Piotr Gamrat biskup Tomicki ukazany został w arkadzie, czy raczej w otoczeniu portalu o kandelabrowych kolumnach. Stoi frontalnie, odziany w bardzo bogate ornamentalnie oraz kolorystycznie szaty, z otwartym modlitewnikiem w lewej ręce i pastorałem w prawej. Niezwykle dekoracyjnie przedstawia się również infuła wykonana ze złotego materiału z wplecionymi weń kamieniami szlachetnymi. Z podobnej tkaniny zrobiona jest również kapa o bujnych motywach ornamentalnych. tło za biskupem stanowią kotara oraz złote dekoracje. w portrecie widać zarazem pewne nowinki sztuki renesansowej, jak i echo trwania tradycji gotyckiej. Do tych pierwszych należą kandelabrowe kolumny z dekoracjami liściastymi oraz przewiązkami w formie rzędu kulek. Owe kulki zostały także zastosowane w archiwolcie. Siedzące pod nią aniołki, z których jeden trzyma herb Łodzia, a drugi tarczę i hełm, sugerują wpływ sztuki niemieckiego renesansu spór tradycji z nowoczesnością rozgrywa się także w obrębie samej postaci. Z jednej strony przedstawiona została w nowożytny sposób: frontalnie, dość swobodnie jak na owe czasy, z żywym układem rąk i charakterystycznym, niezwykle realistycznym wyrazem twarzy nowożytność zdają się podkreślać renesansowe dekoracje szat i infuły. Pozostałość tradycji to przede wszystkim przysadziste, mało smukłe proporcje postaci oraz wielokrotne ostre łamanie alby spadającej na stopy biskupa. Nie można pominąć także linearyzmu rysów twarzy biskupa nie ma w "Portrecie biskupa Tomickiego" zasad perspektywy - Samostrzelnik sięgnął tu do dużo prostszego i doskonale sobie znanego rozwiązania: jednolitego złotego tła z zasłoną, motywu żywcem wziętego ze średniowiecza.